MENU

Trendy beauty oczami ekspertów

W świecie millenialsów, gdzie wszystko jest bio i eko, zmieniają się też kanony piękna i dbania o urodę. Czy w tym przypadku także obserwujemy powrót do natury? Czy naturalne piękno jest w cenie i modzie? Podpytujemy osoby, które na co dzień pracują w branży beauty.
Udostępnij Tweetnij

Gra iluzji

Na pierwszy ogień bierzemy specjalistkę od makeup’u. Magdalena Wińska jest wieloletnią makijażystką modową. Efekty jej pracy oglądamy na wybiegach i idealnych zdjęciach -budzą nutkę zazdrości, stanowią inspirację i kreują trendy. Jakie?

W makijażu stricte modowym, jakim zajmuje się na co dzień, wyróżnia dwa najbardziej widoczne nurty. Pierwszym jest ekstrawagancja - makijaż artystyczny, który choć pięknie wygląda na okładkach, to raczej nie utożsamiamy się z nim, nie próbujemy go naśladować. Drugim nurtem, zdobywającym coraz większą popularność, jest tzw. make-up "no make-up". Ale i on ewoluuje. Magdalena zaznacza, że kiedyś "robiło się" przy nim wszystko – trochę oczy, usta, podkład. Wprawdzie tak, żeby wyglądało naturalnie, jednak przy użyciu wielu kosmetyków. Obecnie całość skupia się na faktycznym podkreśleniu naturalnego piękna - za pomocą w zasadzie wyłącznie zabiegów pielęgnacyjnych.

Makijażystka spytana o swoje obserwacje z ulicy zauważa, że Polki coraz chętniej wpisują się w ten naturalny trend. Wprawdzie jeszcze raczkują w tym temacie, jednak świadomość stale rośnie. Uważa za swoją misję "nawracanie" dziewcząt spotykanych np. w drogeriach i uświadamianie, że dobry makijaż wcale nie oznacza zakrywania twarzy dziesiątkami kosmetyków. Uznała jednak, że jest to działanie na zbyt małą skalę i pracuje nad projektem lifestylowo-poradnikowym na youtube, gdzie doradza jak można szybko wykonać codzienny makijaż. Udowadnia też, że powinien on być niejako grą iluzji – ludzie mają zastanawiać się: to makijaż czy naturalnie wyglądasz tak pięknie? I dodaje, że bardzo często np. samo podkręcenie naturalnych rzęs zalotką pozwala całkowicie odmienić spojrzenie, zaś widok sztucznych kępek zawsze rodzi u niej pełne grozy pytanie: Dlaczego? Przecież są kosmetyki, które przyspieszają wzrost i poprawiają kondycję naturalnych rzęs.

Wielopoziomowa naturalność

Nie tylko makijaż jest obiektem naszych zazdrosnych spojrzeń. Równie wielką uwagę skupiamy na włosach. Przepytaliśmy Damiana Drzyzgę, fryzjera i eksperta od koloryzacji. Twierdzi, że trend powrotu do natury widoczny jest w jego branży na wielu poziomach. Pierwszym są działania firm kosmetycznych, które już na etapie produkcji myślą o ekologii. Jako przykład podaje firmę Davines, z którą współpracuje jego salon, która w ostatnim czasie zmieniła chociażby kształt opakowań, by więcej produktów zmieściło się do kartonów i żeby niepotrzebnie nie "wozić powietrza". Dodatkowo skład opakowań zawiera o 30 proc. mniej plastiku niż tradycyjne i można ich później użyć nawet do celów spożywczych. Kolejną kwestią jest używanie naturalnych składników i pigmentów w produktach zarówno do pielęgnacji, jak i koloryzacji.

Makijaż powinien być grą iluzji. Osoby trzecie powinny zastanawiać się: masz makijaż czy naturalnie wyglądasz tak pięknie? Należy unikać oczywistości. Magdalena Wińska
wprzód wstecz 1 / 5

Ekspert radzi

Zamiast maskować "niedoskonałości", lepiej wydobyć z siebie naturalne piękno. Każdy jest wyjątkowy, podkreślajmy więc to, co nas wyróżnia.

Są to kwestie "techniczne", w których Polki mają coraz większą świadomość, jednak trend sięga dalej. Fryzura, zarówno w efekcie cięcia, jak i koloryzacji, ma być jak najbardziej naturalna. Damian przyznaje, że przed przystąpieniem do pracy stara się wypytać klientkę, jak dba o włosy każdego dnia i jak te reagują. Wychodzi z założenia, że mają wyglądać dobrze nie tylko po starannym wystylizowaniu, ale w zwykłych codziennych sytuacjach. Era przesadnie wyprostowanych kosmyków odchodzi w zapomnienie. Lepiej podkreślić niesforne loki, niż na siłę próbować je okiełznać.

W kwestii koloryzacji jest podobnie. Przyznaje, że zdecydowana większość klientek chce odmłodzić, odświeżyć fryzurę, niż drastycznie zmieniać kolor. Na potwierdzenie swoich słów podaje przykład, kiedy farbując siwe włosy, nadaje jaśniejszy kolor końcówkom, zaś ciemniejszy u nasady, żeby wręcz wyglądały na naturalny odrost. Jak widać i fryzjerzy są mistrzami iluzji.

Rzymskie… wesele

Efekty pracy makijażystów i fryzjerów prezentują modelki. Zapytaliśmy również jedną z nich o zdanie.
Kaja Werbanowska w branży beauty robiła już chyba wszystko! Pracuje jako producentka sesji zdjęciowych, fotoedytorka, dziennikarka i modelka. W tej ostatniej roli jest ceniona za naturalność. Przyznaje, że w tej materii wiele zawdzięcza genom - zawsze miała bardzo dobrą cerę i delikatną, dziewczęcą urodę. Kiedy zaczynała karierę w wieku czternastu lat, makijażyści wręcz płakali, kiedy musieli ją "wymalować". Przyznaje, że miała szczęście często być zatrudniana do projektów, gdzie nie była przemalowywana, a wydobywano i podkreślano jej naturalne piękno. Wspomina, że w ostatnich latach mocniejszy makijaż oka miewała tylko przy sesjach w krajach azjatyckich, gdzie króluje look "baby face" z powiększonymi optycznie oczami i przedłużonymi rzęsami. Poza tym udawało się tego unikać – zarówno ze względu na panujące trendy, wyraźnie idące ku naturalności, jak i jej urodę oraz jasne, długie rzęsy. Kaja śmieje się, że wystarczy, iż użyje tuszu, a już wygląda na wyraźnie pomalowaną.

Prywatnie też unika przesadnego make-up’u. Na dowód przytoczyła historię z własnego ślubu, który odbywał się w Rzymie w towarzystwie niewielkiej grupy najbliższych osób. Przed wylotem do Włoch Kaja udała się na szybki kurs do zaprzyjaźnionej makijażystki, by mogła wykonać make-up w ten wyjątkowy dzień samodzielnie. Śmieje się jednocześnie, że pracując tyle lat w branży, musiała zwrócić się o pomoc w takim temacie. Oczywiście wybór padł na delikatny makijaż w stylu "no make-up". Świeżo upieczona panna młoda przyznaje, że podstawą jest dobra pielęgnacja cery i odpowiednio dobrane kosmetyki. Oglądając zdjęcia z tego dnia, musimy przyznać, że efekt był olśniewający!

Rekomendacja redakcji
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost brwi
Sklep online:
zobacz więcej
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost rzęs
Sklep online:
zobacz więcej

Różnice i podobieństwa

Modelka i projektantka. Blondynka i brunetka. Nasze bohaterki kilka lat temu połączyła zawodowa współpraca, a dzisiaj przyjaźń. Co jest fajnego w tej relacji? Dlaczego warto podglądać styl życia przyjaciółki? Zapytaliśmy Olę i Monikę.
Udostępnij Tweetnij

Poranek na Mokotowie. Na spotkanie z bohaterkami biegliśmy spóźnieni. Drzwi otworzyły nam rozgadane i uśmiechnięte dziewczyny. Obie w takich samych butach. Przypadek? Tak! A torebki? Już nie, bo od nich zaczęła się ich znajomość. Z Olą Ściślewską i Moniką Kalicińską umówiliśmy się na rozmowę o kobiecej przyjaźni, stylu i czym jest naturalne piękno.

Poznałyście się trzy lata temu na sesji zdjęciowej. Kontekst był zawodowy, bo zatrudniłaś Olę do kampanii wizerunkowej swojej marki Mandel.

M: Ola szybko przykuła moją uwagę – ciepła z sarkastycznym poczuciem humoru, iskierką w oku, dystansem do siebie. Od razu wiedziałam, że będziemy dobrym teamem.

Dzisiaj łączy was nie tylko praca. Co jest najfajniejsze w damskiej przyjaźni?

M: Dla mnie na pierwszym miejscu zawsze jest szczerość. Poza tym wsparcie w trudnych chwilach. Poczucie humoru też nie pozostaje bez znaczenia.

O: Zrozumienie i wzajemne inspirowanie się. Lubię słuchać bliskich mi dziewczyn, ich historii i doświadczeń. Wielokrotnie znajdujemy wspólny pierwiastek i to mnie fascynuje. Wszystkie mamy podobne kompleksy i niepokoje, które wspólnie wybijamy sobie z głowy.

Przyjaciółka może być inspiracją?

M: Jak najbardziej! Ola od początku inspirowała mnie swoim prostym, skandynawskim stylem, pełną naturalnością. Nie jesteśmy typem dziewczyn, które nadmiernie się komplementują, ale po naszych spotkaniach często zdarza mi się zadać nieśmiałe pytanie: powiedz mi, skąd miałaś tę bluzkę?

Patrząc na was widać, że obie lubicie swobodę, naturalny wygląd.

O: Naturalne piękno to dla mnie przede wszystkim charyzma drugiej osoby. Postawa wobec innych, uśmiech, otwartość, pewność siebie i mądre spojrzenie - to mnie ujmuje.

M: To przede wszystkim akceptowanie samej siebie, swoich niedoskonałości. Dziewczyny, które unikają nadmiernego makijażu, nie przejmują się każdym najmniejszym detalem swojego wyglądu, nie spędzają godzin na układaniu włosów, stawiają na prosty styl – to dla mnie synonim naturalnego piękna.

A kto jest dla was współczesną ikoną piękna? Czyj styl podziwiacie?

O: Keira Knightley i Melanie Laurent. Uwielbiam obie.
M: Ja z kolei Alicię Vikander, Emmę Stone.

Wymienione aktorki bardzo stawiają na naturalność. Np. Emma Stone wierzy w systematyczną pielęgnację. A jakie jest wasze podejście?

M: Przede wszystkim kompleksowa pielęgnacja. Porządne mycie twarzy żelem, stosowanie płynu micelarnego, toniku – po tym czuję się świeżo. Dodatkowo w lecie stosuję krem przeciwsłoneczny, ponieważ słońce to podobno największy wróg kobiety.

O: Kiedy zaczynałam pracować jako modelka, miałam 14 lat. I to właśnie w pracy przeżywałam swoje pierwsze metamorfozy i to był prawdziwy szok. Moje ostatnie odkrycie to olejek z pestek malin. Stosuję go przed snem, świetnie regeneruje i nawilża suchą skórę, ale też wpisuje się w systematyczną pielęgnację.

Kiedy czujecie się najbardziej atrakcyjne?

M: Zazwyczaj w lecie, kiedy nie muszę używać praktycznie żadnego makijażu, kiedy jest tak ciepło, że na dwór można wychodzić z mokrymi włosami i pozwolić im na ich własne życie.

O: Ja mam podobnie. Czasami po prostu budzę się rano i jest mi z sobą dobrze. Bo akurat moja cera nie sprawia niemiłych niespodzianek i włosy same dobrze się ułożyły, a jak do tego jestem jeszcze trochę opalona, to sukces gwarantowany.

Mamy dla was mały test. Sprawdzimy co was łączy.

Na codzień naturalne długie rzęsy czy widoczny makijaż?
M:Naturalne rzęsy!
O:Naturalne rzęsy.

Beyonce czy Taylor Swift?
M: Taylor Swift.
O: Beyonce.

Annie Hall czy Carrie Bradshaw?
M: Annie Hall.
O: Annie Hall.

Plecak czy torebka?
M: Torebka.
O: Torebka.

Spodnie czy sukienka?
M: Spodnie!
O: Spodnie!

Rower czy samochód?
M: Rower.
O: Rower.

Wakacje nad morzem czy w mieście?
M: W mieście.
O: Nad morzem.

5 na 7. Brawo! WP test z przyjaźni uznajemy za zdany!


Rytuał naturalnej pielęgnacji
Krok pierwszy to dobry demakijaż. W nocy skóra się regeneruje i odpoczywa. Lubi towarzystwo serum i kremu dopasowanego do typu naszej cery. Nocną pielęgnację lubią także rzęsy – produkty przyśpieszające wzrost nakładamy przed snem.

Rekomendacja redakcji
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost brwi
Sklep online:
zobacz więcej
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost rzęs
Sklep online:
zobacz więcej

Spojrzenie bogini. Makijaż oczu od Kleopatry po Meghan Markle

Kanon kobiecej urody zmieniał się przez stulecia, jednak podkreślone oczy i długie rzęsy zawsze pozostawały symbolem piękna. W jaki sposób sławne kobiety czarowały głębokim spojrzeniem już od czasów piramid?
Udostępnij Tweetnij

Oczy Nefretete

Starożytni Egipcjanie byli pionierami w wielu dziedzinach życia, make-upu nie wyłączając. Ikonę piękna stanowiła dla nich królowa Nefretete (Nefertiti). Egipcjanki barwiły swoje powieki przy pomocy nanoszonego specjalnym patykiem proszku antymonowego (tzw. kohl). W jego skład wchodziły m.in. antymon, malachit, ochra, ołów oraz tłuszcz. Ostatnią słynną reprezentantką egipskiej szkoły urody była Kleopatra, której udało się oczarować potężnego Juliusza Cezara.

W cieniu Afrodyty

Wyraz "kosmetyk", pochodzi właśnie z greki (kosmētikós) i oznacza ozdobę. Niedoścignionym wzorem dla Hellenek była Afrodyta – bogini miłości. O względy starożytnych Greczynek wybuchały nawet wojny, tj. trojańska. Hellenki podkreślały oczy przy pomocy węglowego ołówka lub sadzy z dodatkiem bardzo popularnej w Grecji oliwy z oliwek. Rozmazując te składniki, osiągały efekt, który dzisiaj nazywamy smokey eyes. Brwi i rzęsy barwiły z kolei miksturą z orzechów włoskich.

Powrót do korzeni

Razem z motywami antycznymi makijaż wrócił do łask dopiero w czasach renesansu. Tajemnice urody spisała w swojej "Księdze Sekretów" włoska księżniczka, Katarzyna Sforza. Polecała m.in. wywar z kory wiązu, aby wzmocnić brwi i rzęsy. 200 lat później swoją urodą błyszczała królowa Francji, Maria Antonina. Korzystała ona z pierwszych tuszów do rzęs, zawierających mieszankę sadzy i olejków. Blasku oczom zaś dodawała przy pomocy wyciągu z belladonny. Oczy stawały się przez nią niezwykle wrażliwe na promienie słoneczne… jak jednak wiemy, to nie one doprowadziły królową do zguby.

Piękno staje się biznesem

Prawdziwą rewolucję w dziedzinie makijażu wywołało wprowadzenie na rynek tuszu do rzęs najpierw we Francji (1860 r.), a później w USA (1913 r) . Nowoczesna maskara powstała ze zmieszania wazeliny z pyłem węglowym. Pierwsze tusze do rzęs nakładane były na rzęsy szczoteczką.

Piękno jest tym, co czujesz wewnątrz i co odbija się w twoich oczach. Sophia Loren

Niebawem pojawiły się na rynku wygodniejsze aplikatory w postaci spiralki. W latach międzywojennych wynaleziono również zalotkę, służącą do podkręcania rzęs.

Prawdziwą mistrzynią wykorzystania tych wynalazków była Greta Garbo. Dzięki swojemu sennemu, romantycznemu spojrzeniu w filmach "Anna Karenina" czy "Dama Kameliowa" pochodząca ze Szwecji aktorka stała się jedną z pierwszych gwiazd kina. W jej ślady poszły następnie np. znana z "Casablanki" Marlene Dietrich czy też Vivien Leigh, dla której oczu nawet zawadiaka Rhett Buttler zrezygnował z wolności w filmie "Przeminęło z wiatrem".

Ku przyszłości

W latach 50. i 60. XX wieku rosnąca popularność filmów w kolorze spowodowała, że zaczęto zwracać uwagę na barwy makijażu widziane na kinowym ekranie. I tak na przykład makijażysta Marylin Monroe, Allan "Whitey" Snyder, używał cienia do powiek oraz eyelinera w białym odcieniu, aby lepiej współgrały z blond włosami aktorki. Z kolei Audrey Hepburn stawiała na wyraziste brwi oraz makijaż typu cut crease, który optycznie powiększa oczy i nadaje im rozmarzonego wyrazu, tak typowego dla Holly Golightly, głównej bohaterki "Śniadania u Tiffany'ego".

Kobiety XXI wieku w dalszym ciągu czarują głębokim spojrzeniem. By je uzyskać, posiadają jednak więcej możliwości. Oprócz zalotek, maskary czy eyelinera mogą zastosować także serum przyspieszające wzrost rzęs, które sprawi, że te naturalne będą długie i gęste. Wciąż w modzie pozostaje klasyka. I tak Meghan Markle podczas niedawnego ślubu z księciem Harry'm postawiła na powieki w kolorze delikatnego brązu, naturalne rzęsy zaś podkreśliła swoją ulubioną maskarą. Popularność tego makijażu wśród użytkowniczek Internetu pokazuje, że w dziedzinie make upu korona wciąż zachowała wiele ze swego blasku.

Historia
wprzód wstecz 0 / 6

Kohl

Egipcjanki barwiły swoje powieki przy pomocy nanoszonego specjalnym patykiem proszku antymonowego (tzw.kohl).

Starożytny Egipt

Ołówek węglowy

Greczynki podkreślały oczy za pomocą węglowego ołówka lub sadzy uzyskując efekt tzw. dziś smokey eyes.

Starożytna Grecja

Mikstura z orzechów włoskich

Greczynki używały jej do barwienia brwi i rzęs, dodatkowo odżywiając je i regenerując.

Starożytna Grecja

Wywar z kory wiązu

Włoska księżniczka Katarzyna Sforza używała go do wzmocnienia brwi i rzęs. Tajemnice urody spisała w swojej "Księdze Sekretów".

Renesans

Kosmetyczne wynalazki

Wprowadzono na rynek pierwszy tusz do rzęs, zalotkę i aplikator w postaci spiralki co wywołało prawdziwą rewolucję w dziedzinie makijażu.

XIX wiek

Serum do rzęs

Dzięki najnowszym osiągnięciom kosmetologii powstaje zawierające kompleks substancji aktywnych serum przyspieszające wzrost rzęs.

XXI wiek
Rekomendacja redakcji
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost brwi
Sklep online:
zobacz więcej
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost rzęs
Sklep online:
zobacz więcej

Prawdy i mity na temat składników w kosmetykach. Rozwiewamy wątpliwości!

Silny trend powrotu do natury jest obecny także w kosmetologii. Obok, z powodzeniem, rozwijają się nowe technologie.– Laboratoria kosmetyczne pracują nad bezpiecznymi produktami, które dawałyby takie same efekty, jak kosztowne zabiegi kosmetyczne – podkreśla Magdalena Bartkowiak, ekspert marki Long4Lashes.
Udostępnij Tweetnij

Julia Wiśniewska, Wirtualna Polska: Jaka jest tendencja w kosmetologii jeśli chodzi o składniki? Coraz częściej widać, że twórcy kosmetyków czerpią z natury. Faktycznie tak jest?

Magdalena Bartkowiak, ekspert marki Long4Lashes: Najnowsze trendy w kosmetologii są bardzo różnorodne. Silnym trendem jest "powrót do natury", poszukiwanie coraz to nowszych składników roślinnych, nawiązywanie do filozofii wegan. Surowce pochodzenia roślinnego mocno ewoluują i do akceptacji przez środowisko naukowe nie muszą posiadać łacińskiego nazewnictwa, by zostały uznane za naturalne, np. pochodne witaminy C, koenzym Q10 oraz kwas alfa-liponowy.

Równolegle rozwijają się nowe technologie, dostępne również w kosmetologii. Laboratoria kosmetyczne pracują nad produktami przyjaznymi konsumentom, które dawałyby takie same efekty, jak kosztowne i często inwazyjne zabiegi kosmetyczne, np. peeling chemiczny czy "botox".

Stosowanie SLS (Sodium Laureth Sulfate) i innych jak SLES czy ALS w kosmetykach staje się powszechnie uważane za nieprawidłowe. Mówi się, że substancje te kumulują się w organizmie i mogą prowadzić do dolegliwości skórnych (zwłaszcza u dzieci). Jak jest naprawdę?

SLS (Sodium Lauryl Sulfate), SLES (Sodium Laureth Sulfate), czy ALS (Amonium Lauryl Sulfate) to detergenty z grupy siarczanów. Używane są powszechnie, głównie w produktach myjących i mają za zadanie zmniejszyć napięcie powierzchniowe wody i umożliwić powstanie piany. Używane w niewielkich ilościach nie są groźne dla zdrowej skóry. Dzieci i osoby dorosłe ze skórą wrażliwą i skłonną do alergii powinny jednak baczniej im się przyglądać.

A co dokładnie robią?

Zwiększają przepuszczalność naskórka, przez co staje się on bardziej podatny na substancje pochodzące ze środowiska zewnętrznego. Pojawiły się doniesienia o możliwości kumulacji tych substancji w organizmie, ale jeżeli preparaty myjące są po kilku minutach spłukiwane z powierzchni skóry, ryzyko takiej kumulacji jest bliskie zeru.

Bimatoprost – to składnik wielu preparatów przyspieszających wzrost rzęs. Jakie jest jego działanie?

Jest to substancja aktywna uważana obecnie za jeden z najskuteczniejszych związków stymulujących wzrost rzęs. Pobudzając wzrost włosa podczas całego cyklu jego życia (głównie wydłużając i intensyfikując fazę anagenu), wpływa na długość i grubość rzęs, zwiększenie ich ilości, wzmocnienie i kondycję oraz pogłębienie ich naturalnego koloru. Jak wspomniałaś, bimatoprost znajdziemy w składzie wielu dostępnych preparatów przyspieszających wzrost rzęs. Serum Long4Lashes przeszło szereg badań dermatologicznych oraz aplikacyjnych w gabinetach kosmetycznych. Oczywiście wszystkie pod kontrolą lekarza okulisty.

Czyli serum jest bezpieczne?

Zdecydowanie tak. Serum Long4Lashes jest nie tylko bezpieczne, ale co więcej może być stosowane także przez osoby noszące szkła kontaktowe. Być może kontrowersje wokół stosowanego w serum składnika biorą się z drogi, jaką bimatoprost trafił do kosmetologii, bo jest powszechnie stosowany w leczeniu jaskry. Należy jednak pamiętać, że kwas hialuronowy, zanim trafił do produktów kosmetycznych, również stosowany był wyłącznie w medycynie. A przecież dziś nie wyobrażamy sobie dobrego kremu nawilżającego bez jego udziału.

wprzód wstecz 1 / 5

Czy wiesz, że... ?

Formuła serum do rzęs zawiera kompleks substancji aktywnych uważanych obecnie za jeden z najefektywniejszych związków stymulujących wzrost rzęs. Serum, które przeszło badania pod kontrolą okulistów i dermatologów jest bezpiecznym produktem.
Magdalena Bartkowiak ekspert Long4Lashes

Biolog, kosmetolog, szkoleniowiec z ponad 10 letnim doświadczeniem w branży kosmetycznej. Pracuje w dziale Naukowo - Szkoleniowym Oceanic.

Aluminium w antyperspirantach od kilku lat wzbudza wątpliwości. Coraz częściej można znaleźć antyperspiranty bez tego składnika. Jest szkodliwe czy nie?

Sole aluminium są powszechnie stosowane w antyperspirantach, ponieważ należą do najskuteczniejszych preparatów ograniczających pocenie – obkurczają ujścia gruczołów potowych. Badania wykazały, że skutki działania aluminium obejmują uszkodzenia DNA – stąd zarzuty szkodliwości działania antyperspirantów, zwłaszcza w kontekście nowotworów piersi. Dlatego coraz bardziej modną alternatywą tradycyjnych antyperspirantów stały się kryształy. Produkty z kryształami spotkamy w formie minerału (kamień) lub w formie rozdrobnionej w postaci żelu aplikowanego za pomocą kulki. Najczęściej są to siarczan magnezu i ałun. Czasami ta alternatywa jest pozorna, ponieważ ałun to nic innego jak siarczan glinu.

To co powinny robić osoby, które obawiają się aluminium?

Powinny sięgać po produkty z niewielką zawartością soli aluminium – delikatnie ograniczające potliwość. Drugą alternatywą są dezodoranty – nie zawierają soli glinu, nie ograniczają więc pocenia. Ich zadanie to jedynie pozostawianie skóry suchej (wchłanianie potu) i zapobieganie rozkładowi potu na skórze – czyli zapobieganie powstawaniu nieprzyjemnego zapachu.

Nawet niektóre naturalne składniki, jak aloes czy kwasy owocowe, potrafią uczulać. Czy są sposoby na sprawdzenie czy dany kosmetyk uczula? Mała próbka na skórze przed całościową aplikacją?

Prawdą jest, że specyfiką dolegliwości skórnych naszych czasów jest nadwrażliwość czy też alergie na składniki powszechnie uważane za bezpieczne. Dlatego poza wykluczeniem z receptur składników o podwyższonym potencjale alergizującym stworzyliśmy dodatkową, wewnętrzną "czarną listę". Znajdują się tam substancje powszechnie uważane za bezpieczne, ale w trakcie naszych wieloletnich doświadczeń z pielęgnacją skóry wrażliwej, okazały się jednak potencjalnie podrażniające. Poza naszymi działaniami ograniczającymi możliwość podrażnień, duża praca jest po stronie konsumentów. Osoby ze stwierdzoną alergią powinny dokładnie studiować składy kosmetyków (INCI), sprawdzać, czy nie ma tam substancji dla nich alergizujących. Test na skórze przed całościową aplikacja jest dobrym pomysłem. Łatwo można w ten sposób stwierdzić reakcję alergiczną typu natychmiastowego (pojawia się zwykle do 10 min. po kontakcie z alergenem). Trudniej będzie z reakcją późną, czy nietolerancją na dany składnik, wysypka może się pojawić dopiero po kilku aplikacjach.

W tuszach do rzęs często uczulają barwniki. Prawda czy mit?

Tusze do rzęs są w czołówce kosmetyków kolorowych, które potencjalnie uczulają. Ma to związek ze specyfiką skóry wokół oczu i bliskością gałki ocznej oraz błon śluzowych. Warto wybierać tusze hipoalergiczne, czyli takie, w których substancje o podwyższonym ryzyku alergizacji zostały wykluczone. Faktem jest, że barwniki często ten potencjał alergizujący mają podwyższony. Takim barwnikiem jest np. parafenylodiamina - często nazywana "sztuczną henną", silnie uczulająca amina aromatyczna. Poza barwnikami, w recepturze tuszu do rzęs możemy znaleźć także SLS, pochodne parabenów, pochodne ropy naftowej, glikol propylenowy, thimerosal (konserwant), przeciwutleniacz BHT, alkohole, myristic acid (substancja komedogenna dodawana w celu tworzenia ochronnego filtra na rzęsach). Osoby o wrażliwych oczach powinny dokładnie zapoznać się z informacją na opakowaniu. Wybierać tusz do rzęs, który nie zawiera składników drażniących, koniecznie przetestowany na alergikach. Można również samemu zrobić test alergiczny produktu. Aby sprawdzić, czy konkretny tusz do rzęs jest bezpieczny, umieszcza się niewielką ilość kosmetyku na skórze tuż za uchem. Jeżeli w ciągu najbliższych 72 godz. nie pojawi się podrażnienie, istnieje duża szansa, że kosmetyk będzie bezpieczny.

Rekomendacja redakcji
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost brwi
Sklep online:
zobacz więcej
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost rzęs
Sklep online:
zobacz więcej

Naturalnie piękne. Dlaczego Millenialsi stawiają na naturalną urodę? O filozofii "less is more” w branży beauty

Pokolenie Y zmienia postrzeganie i niejako funkcjonowanie świata. Nastała prawdziwa rewolucja, która rozszerza się na coraz to nowe dziedziny. Millenialsi są świadomymi konsumentami i chcą współtworzyć trendy, nie tylko im się podporządkowywać.
Udostępnij Tweetnij

Jednym ze świetnych przykładów jest ich postrzeganie naturalności i piękna. Filozofia "mniej znaczy więcej" dosięga przemysłu kosmetycznego. Chcemy dbać o swoją urodę w sposób naturalny i wydobywać swoje zalety, zamiast dążyć do usilnego tuszowania ewentualnych niedoskonałości. Promienna cera, zadbane włosy, naturalnie długie i gęste rzęsy – żadnych doczepów, doklejanych kępek czy tipsów. Minimalizm w makijażu i powrót do natury to kierunek, w którym podąża coraz więcej młodych ludzi. Widać to też poprzez naszych ekranowych czy estradowych idoli, gwiazdy światowego formatu, które zyskują rzesze fanów także za sprawą swojej naturalności. I to się ceni! A poniżej kilka przykładów, które warto naśladować.

Meghan Markle

Nasze zestawienie otwiera jedno z najgorętszych nazwisk ostatnich miesięcy. Amerykańska aktorka i aktywistka społeczna przez wielu mężczyzn uznawana jest za ideał piękna, także, a może przede wszystkim, przez swoją naturalność. Jej urokom nie oparł się nawet książę Harry. Ich miłość, która mogłaby posłużyć za hollywoodzki scenariusz, została ukoronowana (prawie dosłownie) 19 maja 2018 r. podczas ślubu, który z zapartym tchem śledził cały świat. Także w tym dniu Meghan nie zawiodła oczekiwań. Jej suknia była skromna i tym samym podkreślała egzotyczną i naturalną urodę obecnej księżnej Sussex. Sam Harry nie mógł oderwać od niej wzroku. Kiedy panna młoda przeszła główną nawą kaplicy św. Jerzego i stanęła u boku przyszłego męża, oczarowany książę wyszeptał "You look amazing". Podzielamy jego opinię!

Emma Watson

Brytyjska aktorka i modelka, którą już chyba na zawsze ochrzczono Hermioną. To właśnie seria o Harrym Potterze, gdzie zagrała rezolutną przyjaciółkę tytułowego bohatera, przyniosła Emmie międzynarodowy rozgłos. Karierę rozpoczynała jako 10-latka z burzą rudawych włosów i chyba nikt nie spodziewał się, jak śliczną kobietą się stanie. Obecnie uznawana jest za jedną z piękniejszych i najbardziej naturalnych aktorek młodego pokolenia. I nie chodzi tu tylko o wygląd, ale także grę aktorską czy poglądy – Emma jest orędowniczką feminizmu i równouprawnienia. Biorąc to wszystko pod uwagę, nic dziwnego, że zagrała rolę Belli w ekranizacji kultowej "Pięknej i Bestii" wytwórni Disneya.

Jennifer Lawrence

Naczelna amerykańska "dziewczyna z sąsiedztwa". Biorąc pod uwagę jej dotychczasowe osiągnięcia, aż ciężko uwierzyć, że w Hollywood zaistniała zaledwie… 11 lat temu. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że nie ma żadnego aktorskiego wykształcenia. Samorodny talent w żywej postaci! Do tego wulkan energii, skarbnica dowcipów, niebanalna uroda – przepis na zawrotną karierę gotowy. Jennifer zawsze stawia na naturalność, często mówi o akceptacji własnego ciała i swoich niedoskonałościach.

Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość. Audrey Hepburn

– Postrzega się mnie jako grubą. Jestem chyba jedyną aktorką, której nie posądza się o anoreksję – wyznała w jednym z wywiadów.

Ponadto zaliczyła chyba wszystkie możliwe celebryckie wpadki i potknięcia, ze słynnym upadkiem w drodze po Oscara włącznie. Ale to właśnie ona sama śmiała się z nich najgłośniej. Tej dziewczyny nie da się nie lubić!

Lili Reinhart

W ostatnich miesiącach święci triumfy za sprawą jednej z głównych ról w serialu "Riverdale". Tak jak Betty, w którą się wciela, Lili jest encyklopedycznym przykładem naturalności. Zarówno w wyglądzie, jak i w zachowaniu. Przekonamy się o tym najlepiej obserwując jej profil na Instagramie, gdzie pokazuje swoje życie codzienne, zakulisowe zabawne sytuacje i przyjaźnie oraz rodzinę. Często porusza też tematy ważne społecznie. Jakiś czas temu wyznała, że przez lata zmagała się z depresją i stanami lękowymi. Kilka dni temu opowiedziała o swoich problemach skórnych (zmaga się z trądzikiem torbielowatym) i idącym za nimi brakiem samoakceptacji. Swoimi wyznaniami naświetla wcale nierzadkie problemy, które w pewien sposób są tematami tabu, i inspiruje miliony nastolatek do rozpoczęcia istotnych dyskusji. I udaje jej się to.

Emilia Clarke

Gwiazda serialu, o którym mówi chyba cały świat. Waleczna Daenerys z "Gry o tron" na co dzień jest uroczą, uśmiechniętą dziewczyną. Ma jedynie 157 cm wzrostu i może pochwalić się apetyczną, lekko krągłą figurą. Jej sylwetka nie wpisuje się zatem w hollywoodzkie kanony piękna. Mimo to jej śliczna buzia i naturalność niejednokrotnie zostały docenione, np. w 2015 r., kiedy została okrzyknięta przez magazyn Esquire "najseksowniejszą kobietą świata".

Keira Knightley

Rozkochała w sobie miliony fanów, kiedy u boku Johnny’ego Deppa i Orlando Blooma, bez makijażu i w mokrych włosach przemierzała bezkresne wody mórz i oceanów. To zresztą "Piraci z Karaibów" przynieśli jej międzynarodową popularność i rozkręcili na dobre jej karierę. Zachwyca subtelną, dziewczęcą urodą i wyjątkowym brytyjskim akcentem. Gdy pojawia się na ekranie, nie sposób oderwać od niej wzroku.

Leighton Meester

W Polsce znana głównie dzięki roli w kultowej "Plotkarze". Blair Waldorf, w którą wcielała się Leighton, była prawdziwą perfekcjonistką i ikoną stylu. Prywatnie aktorka nie przykłada tak wielkiej wagi do ubioru i stawia na stuprocentową naturalność. Częściej paparazzi przyłapują ją w jeansach i t-shircie na spacerze z mężem, Adamem Brodym, i z psami, niż na ściankach. Uroda aktorki jest tak dziewczęca i młodzieńca, że nawet dzisiaj 32-latka gra często dużo młodsze postaci.

Millie Bobby Brown

Jest najmłodszą gwiazdą z naszego zestawienia, jednak stanowi doskonały przykład naturalnej piękności. 14-latka zasłynęła rolą Jedenastki w przebojowym serialu "Stranger Things". Mimo olbrzymiej popularności, jaką zyskała z dnia na dzień, wciąż jest zwykłą nastolatką. I tak też wygląda. Nie stara się na siłę dopasować do hollywoodzkich standardów i stawia na naturalność i swój młodzieńczy wdzięk. Mamy nadzieję oglądać ją w wielu innych, równie dobrych produkcjach.

wprzód wstecz 1 / 8

Meghan Markle

Kiedy podczas swojego ślubu Meghan stanęła u boku przyszłego męża, oczarowany książę Harry wyszeptał "You look amazing".
Rekomendacja redakcji
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost brwi
Sklep online:
zobacz więcej
Long4Lashes Serum przyspieszające wzrost rzęs
Sklep online:
zobacz więcej

Rytuały pielęgnacyjne, które dają efekty. Warto wiedzieć!

Pielęgnacja ciała i twarzy zwykle kojarzy się z podstawowym oczyszczaniem, tonizowaniem i wklepywaniem kremu. Jednak istnieją metody, które dają długotrwałe efekty, a w dodatku są naturalne! Warto podeprzeć się również wiedzą prosto z Azji.
Udostępnij Tweetnij

Siła nawyku

Zanim przyjrzymy się którejkolwiek z metod pielęgnacyjnych, pamiętajmy, że najważniejsza jest systematyczność w ich stosowaniu. Większość podobnych rytuałów nie daje bowiem natychmiastowych efektów. Jeśli jednak wytrwamy w postanowieniu, będziemy wykonywać zabiegi regularnie i doczekamy się efektów, będą one z pewnością bardziej trwałe, niż rezultaty osiągane przez różne "cudowne środki". I tak na przykład, żeby zaobserwować efekt działania serum do rzęs potrzebujemy kilku tygodni. Warto więc uzbroić się w cierpliwość.

Pielęgnacja wpływa na całe życie

Ostatnio coraz chętniej czerpiemy z wiedzy Koreanek, które są mistrzyniami w dbałości o urodę. I trzeba przyznać, że doskonale im to wychodzi. Ich 10-stopniowa pielęgnacja może odstraszać, bo wydaje się długa, ale wcale tak nie jest. Wszystkie kroki są mile widziane, acz jeśli coś odpuścimy, nic się nie stanie. Nie wszystkie z nich trzeba też robić codziennie.

Mistrzynią koreańskiej pielęgnacji stała się urodzona w Kalifornii – Charlotte Cho, której rodzice wyemigrowali z Korei. Kilka lat mieszkała w Seulu, tam dokonała przemiany w dziedzinie codziennej pielęgnacji. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych stworzyła Soko Glam – swego rodzaju świątynię koreańskiej urody. Napisała też książkę, która ją osławiła na całym świecie: "Sekrety urody Koreanek".

- Bardzo szybko zdałam sobie sprawę, że zamieszkałam w kraju, w którym pielęgnacja skóry oznacza nie tylko produkty na łazienkowej półce, ale także sposób myślenia, wpływający na całe twoje życie, od jedzenia po ubrania – pisze Charlotte Cho.

Do takiej zmiany myślenia potrzebujemy też kosmetyków i pomysłów, które pomogą nam w pielęgnacji. Wybraliśmy kilka, niekoniecznie pochodzących z Korei, które mogą zainspirować do codziennych (i nie tylko) rytuałów.

Sucha szczotka

Masaż suchą szczotką jest bardzo popularny w Azji, ale kiedyś również Europejki z niego korzystały (stosowały wysuszoną trawę). Masaż wykonujemy, jak sama nazwa wskazuje, na sucho – bez balsamów, olejków, itp. Najlepiej wykonywać go rano, a po nim wziąć prysznic i zastosować odpowiedni kosmetyk. Po takim masażu skóra świetnie wchłania wszelkiego rodzaju balsamy, kremy i olejki. Pierwsze efekty codziennego szczotkowania powinny być widoczne już po tygodniu.

Sekrety Koreanek

SYSTEMATYCZNOŚĆ TO PODSTAWA!

wprzód wstecz 1 / 10
1Krok

Demakijaż + oczyszczanie olejami

Musimy pozbyć się nie tylko nałożonych wcześniej kosmetyków, ale też zanieczyszczeń, które osadziły się na twarzy w ciągu dnia. Koreańskie zasady mówią o używaniu w tym celu olejków, których tłusta formuła z łatwością rozpuszcza makijaż.

Masaż powinien trwać około 5 min. Wszystkie ruchy wykonujemy w kierunku serca. Rozpoczynamy od stóp, potem 10–15 razy po nogach, następnie brzuch, okolice biustu, dłonie, przedramiona, ramiona, plecy. Żeby poprawić trawienie możemy szczotkować brzuch w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Na zakończenie parę pociągnięć z tyłu od linii włosów w dół karku (aspekt odprężający) i już wolniej, bardzo delikatnie szyję, podbródek, twarz i głowę. Tutaj możemy pominąć twarz, jeśli jest bardzo wrażliwa i naczynkowa.

Zadbane rzęsy

Rzęsy również wymagają specjalnej pielęgnacji. Jeśli są łamliwe, krótkie – na skutek zabiegów kosmetycznych lub stanu zdrowia – czy po prostu wypadają, potrzebują wsparcia. Domowe sposoby, jak np. olejek rycynowy, wspomogą nas w ich pielęgnacji. Możemy też skorzystać ze skutecznego serum przyspieszającego wzrost rzęs (np. Long4Lashes), którego regularne, codzienne stosowanie sprawi, że rzęsy będą nie tylko dłuższe i zdrowe, ale będzie ich coraz więcej. Preparat aplikujemy tylko na noc. Pierwsze efekty można zaobserwować już po trzech tygodniach.

Masaż twarzy

To doskonały sposób na zachowanie świeżego i młodego wyglądu. Zajmuje kilka minut – oczywiście w zależności od rodzaju masażu – a pierwsze pozytywne zmiany widoczne są zwykle po miesiącu. Nie tylko usprawnia wchłanianie kosmetyków, ale i pobudza krążenie krwi i limfy, poprawia kondycję i kolor skóry, no i działa przeciwzmarszczkowo. Taki odmładzający masaż możemy wykonać wieczorem z wykorzystaniem naszego kremu. 2–3 minuty zabiegu każdego dnia, a cera odwdzięczy nam się lepszą kondycją.

Masażer z jadeitu

Wałeczki z jadeitu lub nefrytu są coraz bardziej popularne, a przywędrowały do Europy z Azji. Sam jadeit był wykorzystywany w Chinach w celu wyrównania, zbalansowania energii (Qi). To także jeden z etapów japońskiego liftingu twarzy. Stosowanie masażu za pomocą masażerów przynajmniej raz w tygodniu spłyca zmarszczki i bruzdy na skórze. Dłuższy masaż tymi rollerami po prostu uspokaja oraz odpręża i to jest efekt natychmiastowy po jego wykonaniu. Pamiętajmy - wszelkie masaże musimy wykonywać zgodnie z instrukcjami lub pod okiem masażysty, bo możemy zrobić sobie krzywdę!
Zabiegi, które możemy wykonywać w domu samodzielnie i regularnie, na pewno dadzą długotrwałe korzyści. Warto też podglądać azjatyckie koleżanki, bo ich wiedza i determinacja w rytuałach pielęgnacyjnych jest niesamowita, no i koniec końców: daje spektakularne efekty.

Zadbane rzęsy

Warto korzystać też z najnowszych osiągnięć kosmetologii. Dzięki nim powstało np. serum, które wydłuża, zagęszcza i wzmacnia rzęsy oraz widocznie poprawia ich kondycję. Wystarczy odpowiedni kosmetyk i systematyczność.

Sucha szczotka

Azjatki szczotkują skórę od najmłodszych lat i dzięki temu ich ciała pozostają w doskonałej kondycji. Masaż wykonywany przez kilka minut każdego dnia pobudzi krążenie, zredukuje cellulit i ujędrni skórę.

Masażer z jadeitu

Jadeit zaliczany jest do tzw. "kamieni młodości". Za sprawą swojego chłodu zamyka pory oraz poprawia krążenie krwi i drenaż limfy. Masaż wałeczkami z jadeitu działa przeciwzmarszczkowo oraz redukuje cienie i worki pod oczami.

Masaż twarzy

Masaż twarzy gwarantuje wygładzenie, ujędrnienie i uelastycznienie tkanki skórnej i podskórnej twarzy. Wystarczy zaledwie 15 minut każdego dnia, aby zauważyć różnicę w kondycji i wyglądzie cery.